Pan Czas

Rozdział III – Długie godziny

Na początku był OIOM. Śnieżnobiała sala, pełna rażącego światła, monitorów i sprzętów, do których podłączone były różne rurki oraz kable. Wokół półprzytomnej Kasi kręciły się dwie pielęgniarki i lekarz, który rzucał krótkie, niezrozumiałe hasła, a kobiety podpinały kroplówki i wbijały igły w ciało Kasi. Dziewczyna znów straciła przytomność i obudziła się ponownie w środku nocy. Odwróciła głowę i spojrzała na kobietę siedzącą przy jej łóżku.

Czytaj dalej „Rozdział III – Długie godziny”

Reklamy
Pan Czas

Rozdział II – Pierwsze minuty

            Kasia – młoda dziewczyna o długich, brązowych włosach, które kręciły się lekko na końcówkach, wbiegła do pokoju. Przebiegła między małymi stosami ubrań na podłodze, prosto do nie pościelonego łóżka i zabrała z niego materiałową torbę, wypchaną książkami i zeszytami. Następnie wybiegła na korytarz, zakluczyła drzwi i już po chwili była przed wysokim blokiem. Szybkim krokiem pokonała podwórze i między budynkami przeszła do ruchliwej, głośnej ulicy. Zatrzymała się na przystanku i spojrzała na telefon.

Czytaj dalej „Rozdział II – Pierwsze minuty”

Pan Czas

Rozdział I – Za pięć dwunasta

            Czerwony kapelusz typu fedora otoczony był białym skórzanym paskiem. Głęboko osadzony na łysiejącej, siwej głowie, skakał w górę i w dół oraz kiwał się na boki z każdym żwawym krokiem jego właściciela. Mężczyzna odchylił rękaw karmazynowego garnituru, odsłaniając gęsto pokrytą białymi włoskami rękę i swój wyjątkowy zegarek. Drewniana, wypalana laserem tarcza zamknięta była w miedzianej kopercie. Pod grubym, szafirowym szkłem mozolnie kręciły się stalowe, cienkie wskazówki, które wyglądem przypominały groty włóczni. Ich ustawienie zmieniało się ręcznie karbowanym pokrętłem z boku. W tarczy wycięto dwa otwory. Za jednym z nich chodził walcowaty mechanizm, na którym ręcznie wyryto cyfry od 1 do 31 oraz dwanaście miesięcy w formie trzyliterowych skrótów. Obok widniał otwór w kształcie łzy, za którym widać było mechanizm z automatycznym naciągiem, którego praca przypominała swymi ruchami pracę silnika spalinowego. Bransoleta jako jedyna nie pasowała do eleganckiego stylu zegarka. Była zrobiona z brązowej skóry, która w wielu miejscach była już przetarta i spękana.

Czytaj dalej „Rozdział I – Za pięć dwunasta”